Fragment artykułu z portalu studenty.by:
Mikałaj Iwanawicz Kabuszkin, dziekan wydziału turystyki
Białoruskiego Państwoewgo Uniwersytetu Ekonomicznego
Do dziekana wydziału Mikałaja Kabuszkina nie da się dodzwonić. Ale korespondentowi portalu "Salidarnaść" udało się to. Oto jaki dialog odbył się pomiędzy nimi 17 kwietnia:
M.K.:
Słuchajcie, przesadziliście z tą swoją Tacianą Dziadok. Już w internecie wydaliście na mnie wyrok… Taciana Dziadok naruszyła prawo i my chcemy, żeby ona uświadomiła sobie swoje wykroczenie. Ona nie w lesie żyje – ona zhańbiła grupę, wydział, uniwersytet. I żadna polityka nie ma tu nic do rzeczy.
“S.”: A jeśli sobie nie uświadomi, czy będzie kara?
M.K.: Taka, jaką je będę uważał za stosowną, o jakiej zadecyduje grupa.
“S.”: Ale ona już poniosła karę administracyjną… [była ukarana aresztem]
M.K.:
Po pierwsze, ja poprosiłem, a nie zażądałem. Uczy się ona porządnie, z frekwencją u niej w porządku (teraz odpracowuje opuszczone zajęcia). Nie trzeba kajać się – lecz uświadomić sobie wykroczenie. Jak nie – to jej sprawa, u nas przecież jest demokracja. Ja też nie jestem kryształowym człowiekiem. Może wcale nie będzie żadnego zebrania. Nie trzeba mnie, doktora nauk, polewać pomyjami, tak jak teraz odbywa się to w internecie. Od jej rodziców też nie żądam przeprosin – jak tam piszą. Jej ojciec, sam chciał się ze mną spotkać. Tak że nasze spotkanie odbyło się z jego inicjatywy… Więc ja jeszcze poproszę Tacianę o napisanie wytłumaczenia, dlaczego nasza rozmowa pojawiła się w internecie w poprzekręcanej formie.


