Białoruska podróbka serialu „The Big Bang Theory”

Telewizja białoruska nakręciła serial komediowy „Теоретики” (Teoretycy), który jest podróbką amerykańskiego serialu „The Big Bang Theory”. News stary, ale w polskim internecie o dziwo znalazłam tylko i wzmiankę. 

W skopiowanym serialu odwzorowane są (specyficznie! 😉 ) nie tylko dialogi i scenografia, ale też wygląd aktorów. Z wyjątkiem Sheldona, którego białoruski odpowiednik jest blondynem i ma 48 lat.


Porównanie: „Big Bang Theory” vs. „Teoretiki” – Oglądaj na youtube

Oglądaj inne fragmenty „Teoretików”

Z rosyjskiej Wikipedii dowiadujemy się, że producent oryginalnego sitcomu, Chuck Lorre, umieścił na swojej stronie taki tekst, będący wyrazem bezsilności:

Belarus is a small, land-locked country next door to Russia, Ukraine, Latvia, Lithuania and Poland. According to Wikipedia, one of its major exports is cattle by-products. Which begs the question, what horrible shape are the cattle in, if all they’re good for is felt hats and wallpaper paste?

But Belarus does have a bustling TV production industry. One of their most recent hits is a sitcom about four nerdy scientists who live next door to a beautiful blonde waitress. The characters are named Sheldon, Leo, Hovard, Raj and Natasha, and the show is entitled, The Theorists. 

Each episode begins with a rapid-fire montage of images which takes us from the dawn of time to the present moment. Keeping with that theme, the montage is scored with what is probably the worst piece of recorded pop music since the dawn of time. And finally, each episode appears to be a Russian translation of a Big Bang Theory episode.

When we brought this to the attention of the Warner Brothers legal department, we were told that it’s next to impossible to sue for copyright infringement in Belarus because the TV production company that is ripping us off is owned and operated by the government of Belarus. Having no other recourse, I’m hoping that this vanity card will be read by the fine folks making The Theorists, and, wracked with guilt, they break down and send us some felt hats. The Kyrgyzstan version of Dharma & Greg already sent me some wallpaper paste.

Jednak białoruskie portale podały w lutym 2010 roku, że niektórzy aktorzy z białoruskiego serialu odmówili dalszej gry w pirackiej produkcji, a następnie, że kanał СТВ w ogóle zrezygnował z emisji serialu (naviny.by, charter97).

Drożyzna na Białorusi

Ostatnio bardzo podrożało na Białorusi. Ceny są wyższe niż w Polsce, choć średnie pensje 2.5 raza niższe niż u nas.

Portal Biełorusskij Partizan zrobił zestawienie cen polskich i białoruskich – są tam świeże zdjęcia prosto ze sklepów w obu krajach. Przelicznik 1 zł = 1000 rubli białoruskich.

Prawdopodobnie wszystko to jest spóźnionym efektem kryzysu na świecie plus gospodarowania na kredyt. Być może nie mam racji i są to moje historyczne uprzedzenia, ale mnie to wciąż przypomina epokę Gierka.

Łukaszenka tradycyjnie wygrał sztafetę narciarską

Tak było w 2010:

A tak w 2011:

Sekret sukcesu Łukaszenki w sztafecie 4×2.5 km: W drużynie prezydenta na pierwszym etapie biegł mistrz Białorusi 2011 roku w sprincie Aleksandr Ionenkow, na drugim – mistrz olimpijski w biatlonie w 1984 roku Siergiej Bułygin, w trzecim – znana biatlonistka Ludmiła Anańko, a wreszcie na czwartym – Ojciec Narodu.

Proszę zwrócić uwagę na jego posturę sportsmena. I porównać jego tempo do tempa innych narciarzy.

Dumni ze swego chłopstwa, dumni ze swego pogaństwa

Jak fajnie leżeć na pograniczu wschodu i zachodu. Przez najbliższe dni Białoruś obchodzi Kalady, czyli Kolędy – okres pomiędzy katolickimi a prawosławnymi świętami Bożego Narodzenia. Sposób, w jaki Białorusini mówią o tych świętach, nasunął mi sporo przemyśleń. To, co napiszę niżej, nie jest głosem historyka ani etnologa. Jednak wydaje mi się, że moje amatorskie przemyślenia są rozsądne.

Pani prof. Janion swoją książką „Niesamowita Słowiańszczyzna” stworzyła mit pogańskich Polaków, siłą schrystianizowanych tysiąc lat temu, którym do dziś została po tym trauma i podskórne poczucie pogańskości. Nie podzielam powszechnych zachwytów nad tą wydumaną  koncepcją. Moim zdaniem źródłem specyficznego nastawienia mentalno-religijnego Polaków nie są zdarzenia sprzed tysiąca lat, lecz kontrreformacja, a potem upadek państwa polskiego, a jednocześnie gloryfikacja kultury szlacheckiej. W dodatku autorka zdaje się uważać Polaków za jedynych Słowian na kuli ziemskiej, a katolicyzm za jedyną wersję chrześcijaństwa na słowiańszczyźnie.

Tymczasem wystarczy porównać się z naszymi wschodnimi sąsiadami, aby zdać sobie sprawę, że jesteśmy Słowianami – renegatami. Katolicyzm to na ziemiach słowiańskich ewenement. Norma to prawosławie. Normą jest wywodzenie tożsamości z kultury chłopskiej, a nie – jak u nas – ze szlacheckiej. Nasze słowiańskie tradycje, którymi się tak chlubimy, są marnym i ledwie zachowanym od zapomnienia szczątkiem tradycji przechowywanych na wschodniej Słowiańszczyźnie.

Białorusini do dziś nie wstydzą się pogańskich korzeni swojej kultury. Przeciwnie – na nich świadomie budują swoją tożsamość. Kto w Polsce śmiałby propagować tradycje bożonarodzeniowe w taki sposób, jak na Białorusi?

Kalady (25 grudnia – 7 stycznia) – przedchrześcijańskie święto końca roku. Nazwa pochodzi z łacińskiego „Calendae”, nazwy pierwszego dnia miesiąca. Inną wersją źródłosłowu jest słowo „koła”, które można powiązać z obrotem roku. Kalady stanowią początek rocznego cyklu ludowych rytuałów i świąt. W późniejszych czasach zostały gładko zaadoptowane dla chrześcijańskich świąt Bożego Narodzenia w Kościołach prawosławnym i katolickim. Ponieważ katolickie święta Bożego Narodzenia są 25 grudnia, a prawosławne – 5 stycznia – Kalady są obecnie odprawiane pomiędzy tymi dniami. Rytualne potrawy były gotowane na trzy rytualne wieczerze: „posnaja wiaczera” [postna wieczerza – nasza Wigilia!], bez mięsa i tłuszczu – 24. grudnia na rozpoczęcie Kalad; „miasnaja” (mięsna) – z mięsem, jajami i słodyczami w wigilię Nowego Roku [nasz Sylwester!]; „hałodnaja” (głodna) lub „wadzianaja” (wodna) na zakończenie Kalad [naszych Trzech Króli!].

W dawnych czasach ludzie przebierali się za zwierzęta i mityczne bestie, nakładając maski, by ukryć swoją tożsamość i zachęcić do radosnego i psotnego świętowania. Paradowali przez wsie śpiewając kolędy, grając w gry i wesoło świętując. Te tradycje obecnie odżywają [po upadku Związku Radzieckiego] (…) Grupy kolędników obnoszą na kijach symboliczne Słońce [nasza Gwiazda Betlejemska!] i kozie głowy oznaczające płodność [nasz turoń!]. (…) Pogańskie święto w rzeczywistości nie ma związku z narodzinami Jezusa. Jak wiele starożytnych zwyczajów, zostało zaanektowane przez Kościół dla odwiedzenia ludzi od starych przesądów.

Zauważcie, że te popularne opracowania prawie zupełnie pomijają aspekt chrześcijański Świąt – ba, opisują go nieprzychylnie! – i skupiają się na ich znaczeniu przedchrześcijańskim.

Ważne jest przy tym, że owa pogańskość jest ściśle związana z kulturą chłopską. Polacy uważają się za dziedziców kultury szlacheckiej. Stąd wstydliwe „chrzczenie” wszelkich elementów pogańskich w kulturze. Tymczasem nasi słowiańscy sąsiedzi otwarcie budują swoją tożsamość na kulturze chłopskiej (z wyjątkiem Czechów, którzy czują się mieszczanami; nie wiem też, co sądzić o Rosjanach). Białorusini są natomiast o tyle szczególni, że chyba najmocniejszy kładą nacisk na elementy pogańskie w tej kulturze chłopskiej. I są z tego dumni.

Nie uważam, że polska kutura jest w jakikolwiek sposób gorsza od białoruskiej. Ani że jest lepsza. Nie ma sposobu, by mierzyć wartość kultur, gdy zawierają oryginalne, nieporównywalne ze sobą elementy. Powinniśmy po prostu pamiętać, że niezwykłością – prawdopodobnie na skalę światową – polskiej kultury jest owa szlacheckość, która jednakże mocno wyklucza odwołania do kultury chłopskiej i do pogaństwa. Natomiast niezwykłością kultury białoruskiej jest jej radosna, bezwstydna pogańskość.

Ponieważ dzielimy z Białorusinami setki lat wspólnej historii w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, moglibyśmy chyba powiedzieć, że te dwie wersje kultury są jakby dwiema stronami medalu. Czymś uzupełniającym się wzajemnie. My mamy coś, co oni  mają w mniejszym stopniu – choć nie śmiem zgadywać, czy za tym tęsknią, bądź tego w ogóle potrzebują. Mamy zatem szlacheckie umiłowanie formy, przywiązanie do genealogii, potrzebę wykazywania przynależności do kultury zachodniej, kult wolności specyficznie połączony z kultem heroizmu. Oni zaś mają to, czego nam brakuje i za czym chyba czasem tęsknimy – prostotę obyczajów, prastarą symbolikę, która jakoś relatywizuje chrześcijaństwo, uwalnia od ciągłego przymusu dorastania do „bycia zachodem”… Która daje zarówno łączność z przodkami w Dziady, jak i radosne orgie w Noc Kupały.

Mam nadzieję, że to co napisałam nie zostanie źle zrozumiane, jako jakiś nacjonalizm lub patrzenie z góry na sąsiadów. Przeciwnie, ja wciąż mam uczucie, że my Polacy zostaliśmy okaleczeni – prawie wszystko, co działo się ciekawego w historii i kulturze Rzeczpospolitej – działo się na wschodzie, poza obecnymi granicami Polski. Teraz żyjemy pozbawieni tego wschodniego pierwiastka. Historia idzie do przodu i dwóch kultur nie da się zlepić (właściwie trzech, bo przecież jeszcze Ukraińcy!) – ba, one pewnie nigdy nie stanowiły całkowitej jedności, odkąd – tysiąc kilkaset lat temu – przodkowie Polaków powędrowali znad Dniestru dalej na zachód. Ale jednak mam takie uczucie, że lepiej byłoby dla nas, gdyby ta druga, wschodnia twarz kultury słowiańskiej była u nas bardziej widoczna, przestała być przedmiotem wstydu i podejrzliwości.

Bo też nie jest prawdą, że nasze kultury są całkiem różne. Gdy czytam o kulturze białoruskiej, wciąż zadziwia mnie, jak wiele mamy wspólnego – choć widzianego nieraz w odmiennym świetle. Już przecież z opisu Kalad wynika, że nasze tradycje swiąteczne są właściwie tymi samymi tradycjami, co u Białorusinów – lecz przedstawionymi w oprawie chrześcijańskiej, a nie pogańskiej.

Cenzura Łukaszenki nie przepuściła filmu „Katyń”

Słowo wyjaśnienia: Na Białorusi niezwykle popularne są rosyjskie kanały TV. Jednak, z tego co wiem od znajomych Białorusinów, władze białoruskie wymagają od dostawców telewizji kablowej cenzurowania programów. Gdy rosyjska telewizja nadaje treści „niesłuszne”, na terenie Białorusi nakłada się na nie inne programy. To oczywiście nie dotyczy programów odbieranych przez anteny satelitarne, ale te muszą być na Białorusi rejestrowane [Edit: co nie znaczy, ze są rzeczywiście ścigane. Słyszałam o jednym takim przypadku.]. Jednak według  danych z 2007 roku, anteny posiada tylko 7% Białorusinów.

Portal Chartyja’97 donosi dziś:

Film Andrzeja Wajdy „Katyń” był pokazany wczoraj [11.04.2010] na kanale „Rossija” na cześć członków władz polskich, którzy zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem. (…)

Na Białorusi, która także straciła wielu rodaków w Katyniu w 1940 roku, 11 kwietnia film „Katyń” nie został pokazany. Telewidzowie mogli usłyszeć, jak spiker Jewgienij Rebienko zapowiedział, że po wydaniu wiadomości będzie pokazany film Andrzeja Wajdy, a dalej… na Białorusi zaczęto pokazywać rozrywkowy show „Taniec z gwiazdami”. Należy zauważyć, że program nadawania wszystkich białoruskich kanałów był ułożony bez wzięcia pod uwagę strasznej tragedii, która zdarzyła się 10 kwietnia. [Co prawda wiadomości telewizji białoruskiej mówią o katastrofie, również dziś, 12.4..2010 – przypisek mój.] Na wszystkich kanałach szły programy rozrywkowe, komedie, koncerty.

Białoruś także została jedynym państwem-sąsiadem Polski, której władze oficjalnie nie ustanowiły dnia żałoby narodowej. (…)

Tym niemniej, zwykli obywatele, przedstawiciele opozycji demokratycznej wciąż przychodzą pod budynek ambasady Polski w Mińsku z kwiatami i świecami.

Wiadomość potwierdza inny białoruski portal, tut.by. Co ciekawe, jednocześnie „Komsomolskaja Prawda w Biełorussii”, czyli białoruskie wydanie rosyjskiej gazety, drukuje dziś artykuł o filmie nadanym 11 kwietnia.

Jeśli chodzi o kwiaty i świeczki pod ambasadą w Mińsku, to można zobaczyć zdjęcia na blogu Twoserge.

Jaki kraj, takie moherowe berety

Ta fanka prezydenta Łukaszenki została nagrana w styczniu 2009, gdzieś pod Homlem.

Przetłumaczyłam ją możliwie z zachowaniem oryginalnej poetyki.

Skojarzenia narzucają się same:
1. "Jak to dobrze, że jesteś, ojcze Rydzyku, jak to dobrze, że ciebie ta mama urodziła, niepokalana…"
2. Kononowicz. Ta wschodnia fraza, te poetyckie powtórzenia…

 
Tekst tłumaczenia – tutaj