O ile można wierzyć białoruskim mediom…

Gazeta.pl podaje:

Kopali tunel łyżką do butów

Wyjątkowego
pecha miało dwóch obywateli Egiptu, którzy próbowali nielegalnie dostać
się do Niemiec. Egipcjanie, którzy przekopali się łyżką do butów pod
drutami kolczastymi na Białorusko-Polskiej granicy, wrócili z powrotem
na Białoruś, myśląc, że idą do Niemiec.


Przybysze z Egiptu przylecieli jako turyści do Moskwy, po czym
przyjechali na Białoruś. Za pomocą łyżki do obuwia wykonali podkop pod
drutem kolczastym na białorusko-polskiej granicy.

Jednak na terytorium Polski zabłądzili w lesie. Po pewnym czasie znów
zobaczyli graniczne druty kolczaste. Myśląc, że pokonują granicę
polsko-niemiecką, zabrali się energicznie do kopania drugiego podkopu
tą samą łyżką do obuwia.

Jednak po pokonaniu granicy okazało się, że wrócili na Białoruś, gdzie
zostali zatrzymani przez straż graniczną i odesłani do Rosji.
Białoruskie media nie podały, koło jakiej miejscowości Egipcjanie
zrobili podkop pod drutami.

…Si non e vero, e bene trovato.

Rejtan

Przedstawiam poniżej artykuł o Tadeuszu Rejtanie, opublikowany przez Radio Swaboda. Ma on wyraźnie charakter edukacyjny i propagandowy, zresztą w tekście wspomniane jest, że ta postać historyczna zaistniała w świadomości Białorusinów dopiero… w latach 90. XX wieku. Warto przeczytać ten tekst między wierszami. Da się zauważyć, że świadomość narodowa Białorusinów dopiero się buduje. Garstka białoruskojęzycznej inteligencji stara się przekonać swój naród do tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego, podczas gdy machina rządowa – co widać w państwowej TV – usiłuje przekonać raczej do tradycji sowieckich.

Dla nas, Polaków, może to być trudne do pojęcia, ale ten naród – w takim sensie jak rozumiemy słowo "naród" np. w odniesieniu do Polaków czy Niemców – dopiero się rodzi i to w wielkich bólach. Kto i co ukształtuje go ostatecznie? Co stanie się fundamentem świadomości narodowej? Polacy z paru względów ucieszyliby się, gdyby zwyciężyła opcja tzw. patriotyczna. Przede wszystkim dlatego, że naród białoruski w tej formie wyrastałby bardziej z "naszej" historii, byłby nam ideowo bliższy. Sąsiedzi Białorusi od przeciwległej strony – Rosjanie – z pewnością byliby zaś zadowoleni, gdyby Białoruś zdecydowała się budować na fundamencie Związku Radzieckiego. Z tych samych powodów. W ten sposób Białorusini mieliby bowiem więcej wspólnego z Rosjanami.

Obecnie – trzeźwo myślący analitycy widzą, że w białoruskim społeczeństwie przeważa opcja sowiecka (patrz np. książka R. Radzika "Kim są Białorusini?"). Kierunek narodowy reprezentuje tylko nieliczna grupa inteligencji.

Uładzimier Arłoŭ

Tadeusz Rejtan

Główne rysy jego charakteru – gorący patriotyzm
i nadzwyczaj wysokie poczucie
litwińskiego honoru – w całej pełni objawiły się już we wczesnej młodości w
wileńskim kolegium ojców jezuitów. Już tam owe rysy nieraz stawały się
przyczyną śmiesznych, tragikomicznych, a czasem i dramatycznych zdarzeń i
czynów. Gdy, na przykład, uczniowie podzieliwszy się na „Litwinów” i „Moskali”
bawili się w wojnę i Tadeuszowi wypadało być „Litwinem”, on zawsze znajdował
się w liczbie zwycięzców. Gdy natomiast w wyniku losowania musiał walczyć po
stronie „Moskali”, ustępował nawet najsłabszemu przeciwnikowi – „Litwinowi”.
Parę lat później, Rejtan zobaczył w domu swojej narzeczonej portret cara Piotra
I i od razu oznajmił, że rezygnuje ze ślubu.

Tymczasem los ojczyzny naszych przodków jako
państwa był zagrożony. Rosja wciąż mieszała się w sprawy wewnętrzne Wielkiego
Księstwa Litewskiego, jeszcze od czasów Wojny Północnej i tegoż samego Piotra
I. Siły patriotyczne stworzyły w 1768 roku zbrojne stowarzyszenie, znane jako
Konfederacja Barska i przez cztery lata usiłowały usunąć haniebny rosyjski protektorat.
Przez wszystkie te lata Rejtan ze zmiennym powodzeniem walczył w szeregach
konfederatów.

Rok 1772 okazał się dla państwa czarnym rokiem.
Rosja, Austria i Prusy dokonały pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej.
Wschodniobiałoruskie ziemie znalazły się w szponach dwugłowego orła. Pod
naciskiem Rosji i jej sojuszników wielki książę i król Stanisław August wyraził
zgodę na zwołanie sejmu, który miał zalegalizować rozbiór.

Na nowogródzkim sejmiku powiatowym posłami do
Warszawy wybrano jednogłośnie Rejtana i jego przyjaciela Samuela Korsaka.
Otrzymali kategoryczną instrukcję: żądać bezwarunkowego wycofania rosyjskich
wojsk z obszaru Wielkiego Księstwa.

Nowogrodzcy przedstawiciele spodziewali się, że z
takimi nakazami przyjadą na sejm wszyscy posłowie. I – gorzko się omylili. Z
sejmowych posłów Wielkiego Księstwa tylko jednostki poparły Rejtana i Korsaka.
Większość była albo zastraszona, albo przekupiona. Rejtanowi za samą zgodę na
opuszczenie sali posiedzeń zaproponowano 2 tysiące dukatów. Ten w odpowiedzi
wyjął szablę.

Szczególnie dramatycznego charakteru nabrały zdarzenia w czasie patriotycznej
przemowy Samuela Korsaka, w której ten demaskował posłów-zdrajców. Ci, nie
czekając na zakończenie przemówienia, poczęli wychodzić z sali. W odpowiedzi
Rejtan legł krzyżem przed wyjściem i zawołał: „Zabijcie mnie, ale nie
zabijajcie Ojczyzny!”. Jednak tych, którzy sprzedali honor i sumienie, nie dało
się przekonać.

Nazajutrz wśród sejmowej większości znów powstał problem, jak wydalić z sali
posiedzeń Rejtana i jego stronników. Zostało ich, zresztą, zaledwie piętnastu.
Wówczas rosyjski ambasador Stackelberg postawił wielkiemu księciu i królowi
ultimatum: albo bezwarunkowe podporządkowanie, albo wprowadzenie 50 tysięcy
rosyjskich żołnierzy do Warszawy. Monarcha pokornie spuścił głowę.

Dowiedziawszy sie o zdradzie króla, salę opuścili
wszyscy obrońcy niepodległości oprócz Rejtana, Korsaka i mińskiego posła
Boguszewicza. Tadeusz odmówił jedzenia, lub, mówiąc współcześnie, obwieścił
głodówkę protestacyjną…

Istnieją poszlaki, że w tych dniach po
warszawskich ulicach za Rejtanem chodzili najemni mordercy. Od śmierci ratował
go moralny autorytet a także ochrona, której udzielił miezłomnemu Litwinowi,
będący pod wrażeniem męstwa, spotkany na sejmie pruski generał Lentulus.

Niewiarygodne napięcie psychologiczne nie minęło bez śladu. Rejtan znalazł się pod wpływem ciężkiej choroby
umysłowej. Resztę życia przyszło mu spędzić w rodzinnej Hruszówce w
pomieszczeniu z zakratowanymi oknami. 8 sierpnia 1780 roku do majątku podjechał
ekwipaż, z którego wysiadł rosyjski oficer. Tadeusz rzucił się do okna i
rozbijając szybę śmiertelnie poranił się ostrym szkłem. Miał wówczas nieledwie
38 lat…

Tragiczna postać Rejtana wnikła w naszą świadomość historyczną dopiero w latach 90. XX wieku. W Hruszówce odbywa się święto pamięci bohatera. Ludzie z bloku
łukaszenkowskiego i z rady republiki ani razu się tam nie pojawili.

Seks gejowski w biały dzień – tylko w TV Białoruś !!!


Zdjęcie: MosNews

W ostatnich dniach miał miejsce na Białorusi szereg dziwnych zdarzeń:

  1. We wtorek 25 lipca o 3 w nocy agenci białoruskich służb specjalnych
    wtargnęli do mieszkania łotewskiego dyplomaty i przeprowadzili rewizję.
    Skonfiskowali rzeczy osobiste dyplomaty oraz jego korespondencję.
    Według łotewskiego MSZ władze Białorusi naruszyły konwencję wiedeńską z
    1961 roku o stosunkach dyplomatycznych, która gwarantuje dyplomatom
    immunitet.
  2. 28 lipca minister spraw wewnętrznych Białorusi oznajmił, że łotewski dyplomata jest podejrzany o rozpowszechnianie pornografii.
  3. 30 lipca wieczorem (i 31 lipca rano jako powtórka) w programie publicystycznym „W centrum uwagi” emitowanym przez białoruską telewizję państwową pokazano… film nagrany ukrytą kamerą, przedstawiający stosunek seksualny pomiędzy dwoma mężczyznami. Dziennikarze telewizji białoruskiej stwierdzili, że jeden z mężczyzn to drugi sekretarz ambasady Łotwy. Podkreślili również, że dyplomata utrzymywał kontakty z białoruską opozycją.
Jest kilka rzeczy, które należy wiedzieć, aby wniknąć choć trochę w logikę powyższych wydarzeń: Teoretycznie, homoseksualizm nie jest na Białorusi nielegalny. Niezależni komentatorzy białoruscy podkreślają też, że filmowanie ukrytą kamerą cudzego życia intymnego jest bezprawnym naruszeniem prywatności. Należy również wiedzieć, że w czasie marcowych protestów po sfałszowanych wyborach białoruska telewizja nadawała spreparowane relacje z miasteczka namiotowego postawionego przez opozycyjną młodzież. Pokazywano mianowicie wnętrza namiotów: pierwszy pełen flaszek z wódką, drugi pełen strzykawek i pism pornograficznych, a w trzecim – parę gołych facetów usiłujących nakryć się śpiworem…


Adam Mickiewicz a Białoruś

Za moich czasów o obrzędzie Dziadów mówiło się w szkole oględnie, że "ludowy", podobnie jak inne motywy w jego twórczości. Nic o białoruskości. Jeszcze gorzej było za czasów Sokrata Janowicza:

Popadałem w coraz większe zdziwienie ogromem poznawanej przeszłości Białorusi. I jak to ze mną bywa, natychmiast chciałem podzielić się swymi wrażeniami z innymi ludźmi, właśnie usiłując publikować swe teksty-zdziwienia na ten temat. Byłem bowiem w tym przedmiocie nie mniej głupi, aniżeli wszyscy Białorusini. Trzeba koniecznie wiedzieć, że historii Białorusi od dawna zakazano i jeśli cokolwiek dowiadywano się z niej, to jedynie w postaci prowincji polskiej bądź rosyjskiej. Nigdy zaś jak o zjawisku samoistnym. Pamiętam, jak się potężnie naraziłem polonistce w technikum, kiedy upierałem się przy białoruskich korzeniach twórczości Adama Mickiewicza. Odebrała ona to niczym potwarz polskiemu wieszczowi. Występujące w „Panu Tadeuszu” nazwy roślin „świerzop” czy „dzięcielina” – niezrozumiałe Polakom – objaśniała wielce bałamutnie, gdy tymczasem szło o najzwyklejszą naszą „świrepkę”, „dziacialinę”. Oczywiście, zarobiłem przysłowiową „pałę” z przedmiotu, a także po raz pierwszy epitet „białoruskiego nacjonalisty”, co mnie cholernie wbiło w dumę!

Dzisiejsze ściągi internetowe dla maturzystów świadczą o znacznym postępie. Wiele z nich wspomina np. o białoruskim pochodzeniu święta Dziadów. Warto zauważyć, że gdy czasem mówi się w szkole o "folklorze litewskim" u Mickiewicza, to w rzeczywistości chodzi również o folklor białoruski. W czasach Mickiewicza bowiem słowa "Litwa" używano w sensie: Wielkie Księstwo Litewskie. Na użytek byłych i przyszłych maturzystów przytaczam kilka dalszych wiadomości o białoruskich inspiracjach Mickiewicza.

  • To lubię: motyw odwiedzania starej cerkwi przez zmarłych. Zgodnie z podaniami Białorusinów, nieczyste siły i zagubione dusze znajdują sobie przystań właśnie w takich miejscach.

  • Kurhanek Maryli: białoruska tradycja pogrzebowa, zgodnie z którą krzyże i kamienie stawiane były tylko na grobach mężczyzn – na grobach kobiet zaś usypywane były kurhanki.

  • Dudarz, Lilie: Postać wędrownego śpiewaka lub Starca, charakterystyczna dla dawnej Białorusi, uosobienie mądrości i cnoty.

  • Świtezianka, Rybka: W Białorusi, kraju rzek i jezior, każdy chłop wierzył w bajkowe istoty zamieszkujące zbiorniki wodne. Było nawet święto rusałek, obchodzone rano drugiego dnia Zielonych Świątek.

  • Pani Twardowska, Tukaj: Umowa z czartem spisywana jest na wołowej skórze. W białoruskich legendach i baśniach symbolem siły nieczystej jest właśnie wołowa skóra, na której diabeł spisuje grzechy. Łysa Góra jako miejsce sabatu czarownic. Zgodnie z podaniami białoruskimi, "na Koladę, podobnie jak na spotkanie wiosny i w świętojańską noc, na Łysą Górę w Kijowie zlatują się wiedźmy i czarownice, a litewskie wiedźmy na górę Szatriju, natomiast polskie, czeskie i słoweńskie na Babią Gorę".

  • Powrót taty: Buława jest bronią często występującą w podaniach białoruskich.

  • Świteź: z białoruskich podań pochodzi motyw zniknięcia cerkwi, która za grzechy ludzi zapadała się pod ziemię, wraz z tymi, którzy się w niej znajdowali.


  • Wymienione przykłady pochodzą z: A. Brusiewicz, Kultura białoruska w "Balladach i romansach" Adama Mickiewicza, w: Poszukiwanie wspólnych korzeni kulturowych Białorusi i Polski, Materiały z konferencji międzynarodowej, Wigry 6-8 czerwca 2005, Suwałki 2005

  • Słowo jest wszystkim, rozmowa z Sokratem Janowiczem. Wynika z niej, iż powszechne przeświadczenie Polaków, że "świerzopa ni ma", powinno już dawno runąć (więcej o świerzopie tutaj).

  • Nawiasem mówiąc – Adam Mickiewicz jest dziś jednym z ważniejszych pisarzy, których poznają w szkole dzieci na Białorusi, także w szkołach rosyjskojęzycznych. Wśród lektur obowiązkowych są też dzieła Elizy Orzeszkowej i Henryka Sienkiewicza – pisał Jerzy Haszczyński w 1999 roku. Artykuł Mniej łaknienia, mniej obaw jest już trochę nieaktualny w części dotyczącej sytuacji sytuacji bytowej na Białorusi. Nie wiem, czy lektury w szkołach pozostały te same? Bardzo jednak ciekawe są fragmenty dotyczące historii stosunków Białorusinów z Polakami.

Interesy najlepiej robi się w dyktaturze?

Zapraszam do przeczytania ciekawych rozważań i komentarzy pod tekstami na blogu Polemika z Dyskursem.

  • Na Białorusi panuje prawdziwy porządek. Ulice w Mińsku są szerokie i czyste. Jeżdżą po nich niezłe samochody, a po chodnikach chodzą ładne i uśmiechnięte dziewczyny. W sklepach jest duży wybór jedzenia, a kawiarnie nie narzekają na brak klientów. Biedy nie widać.

    Dopóki nie interesujesz się sprawami publicznymi, dopóki nie zabiegasz o nic więcej, niż własna „mała stabilizacja” – jesteś bezpieczny i możesz całkiem wygodnie urządzić sobie życie. Naprawdę wiele ci wolno: możesz się głośno śmiać (byle nie z Władzy), możesz pić piwo na brzegu rzeki, a nawet zakombinować z jakimś niewielkim biznesem. Władza przymknie też oko i puści cię za granicę do wrogiego, sąsiedniego kraju, żebyś zahandlował sobie czym tam chcesz.

    Czy nie tak wygląda kraj-raj ze snu każdego „zwolennika rządów silnej ręki”?

  • Artykuł z fałszywą i złośliwą tezą…

    Spędziłem sporo czasu na Białorusi, i myślę, że porównywanie Polski do tego nieszczęsnego kraju jest tylko dosyć tanim chwytem, typowym przykładem brudu, którego pełna jest polska polityka.

    Na Białorusi panuje powszechny strach, za działalność polityczną studenci relegowani są z uczelni, egzekwuje się środkami administracyjnymi głosowanie na określonych kandydatów w wyborach, działa instytucjonalna cenzura, w celach siedzą więźniowie polityczni, a gospodarka oparta jest księżycowych "regułach" i bezzasadnie tanim paliwie z Rosji. Korupcja jest regułą; u nas to także problem, ale nie przychodzi chyba nikomu do głowy płacić komisji egzaminacyjnej za przyjęcie na studia, prawda?

    Jeden z moich kolegów z Grodna mówił, że stypendia dla doktorantów tamtejszego uniwersytetu są tak niskie, że bez wsparcia rodziny, można po prostu zachorować i umrzeć; i tak własnie się stało, ktoś zachorował na gruźlicę i zmarł. A popatrzcie na zęby Białorusinów – to po prostu wystawa najróżniejszych złych oddziaływań: braku higieny, braku pieniędzy na środki czystości, fatalnej diety, niedożywienia. Poziom higieniczny i technologiczny tego kraju przypomina polski przełom lat 70. i 80.

  • Dlaczego Białoruś to wspaniały kraj dla biznesmenów? Wyjaśnia nam to prezes Marek Piątkowski w czwartkowym Pulsie Biznesu: – Nam na Białorusi bardzo się podoba. Tam może niektóre procedury dłużej trwają, rzeczywiście widać inną kulturę. Ale z drugiej strony — jest jeden ośrodek władzy, co nam bardzo odpowiada.

    Menedżer Piątkowski jako jeden z nielicznych nie kryje się z gładkimi sloganami (gdzie się podziały jego służby PR?) i mówi wprost, że najlepiej robi mu się interesy w dyktaturze.


Źródło: polemika.blox.pl

Bezpieczeństwo, bezpieczeństwo

W Mińsku otwarto imponującą Bibliotekę Narodową:

Mieszkańcy okolicznych domów (między innymi właśnie tego, z którego zrobiono powyższe zdjęcie) otrzymali od panów w cywilu ulotki następującej treści:

Szanowni Obywatele!

W związku z podjęciem poważnych kroków związanych z otwarciem Biblioteki Narodowej Republiki Białoruś i dla Waszego bezpieczeństwa uprzejmie prosimy aby 16 lipca 2006 roku w godzinach od 8.00 do 15.00 nie nie otwierać okien, lufcików i drzwi balkonowych w domach, których okna wychodzą Prospekt Niepodległości w stronę budynku biblioteki.

Oddział ochrony porządku prawnego

Departamentu Spraw Wewnętrznych im. 1. Maja
w Mińsku


Źródło: dropzone.by

Studencie! Wagarujesz? Wykładowca zadzwoni do twojej mamy

Polecam niesłychanie ciekawy artykuł o różnicach kulturowych pomiędzy Polakami i Białorusinami: Ryszard Radzik, "Polacy – Białorusini: odmienność zachowań"

"Polscy studenci bardzo różnią się od białoruskich. Naprawdę studiują, a
nie tylko zaliczają sesje. I to nie dlatego, że są starsi, bo później
kończą szkołę średnią. Oni po prostu wiedzą, do czego w życiu dążą i
już teraz potrafią powiedzieć, gdzie chcieliby pracować i czym się
zajmować. Samodzielnie kształtują swoją przyszłość. Tymczasem na
Białorusi po studiach nie można wybierać pracy, wszystkich czeka
przydział.


Szkoła wyższa w Polsce jest zorganizowana inaczej niż na
Białorusi, mogę na przykład chodzić na zajęcia na różnych wydziałach i
studiować na kilku kierunkach jednocześnie. Wszystko jest tu
zaplanowane pod kątem potrzeb studenta: ucz się, czego chcesz, zdawaj
egzaminy, kiedy chcesz – sam o wszystkim decydujesz i sam ponosisz
odpowiedzialność. Polski wykładowca na pewno nie zadzwoni do rodziców
ze skargą, że ich syn-student nie był na zajęciach – a na Białorusi się
to zdarza."

(Ta ostatnia uwaga mimowolnie nasuwa mi na myśl zwyczaje panujące w toruńskiej uczelni ojca Rydzyka.)

Artykuł jest fragmentem książki Ryszarda Radzika "Kim są Białorusini?". Polecam przeczytanie jej całej.

Polska firma korzysta z pracy białoruskich więźniów politycznych

Radio Swaboda

19 lipca 2006

Pierwszy dzień pracy więźnia politycznego Artura Fińkiewicza


Dziś pierwszy dzień pracy więźnia politycznego Artura Fińkiewicza w cegielni należącej do polsko-białoruskiej spółki "Dream"w Mohylewie.

W rozmowie telefonicznej Finkiewicz powiadomił, że pracuje tam około 15 ludzi. Zarobki – do 250 tys. rubli [250 zł], tyle również obiecano jemu. Na pracę Artur Fińkiewicz nie narzeka – mówi, że nie oczekiwał lepszej. W pierwszy dzień pracy rozładowywał cegły.

Działacza nielegalnej organizacji “Małady Front” Artura
Fińkiewicza ukarano wyrokiem 2 lat pozbawienia wolności za graffiti o treści politycznej “Dostał” i “Chcemy nowego”. Podczas kampanii wyborczej Finkiewicz spędził prawie 3 miesiące za kratami aresztu śledczego. W Mohylewie znajduje się od 29 czerwca.