Dalszy ciąg „Małego konspiratora”

Pisałam już o Małym konspiratorze – polskim tajnym poradniku z lat 80. Białoruscy opozycjoniści nie tylko czytają go i rozpowszechniają. Na jego kanwie został niedawno napisany Białoruski konspirator – kontynuacja dostosowana do wymogów współczesności. Zwłaszcza obszernie omawia on kwestie bezpieczeństwa i konspiracji w Internecie. Ostatnie rozdziały książki – to historyczny Mały konspirator.

Wprawia to wszystko w zadumę. Przez wiele lat sądziłam, że polskie doświadczenia konspiracyjne to już definitywnie historia. Że nikomu na nic więcej się nie przydadzą. Tymczasem – nie znamy dnia i godziny. Pewnych rzeczy może na wszelki wypadek lepiej nie zapominać… Historia lubi kontynuować pewne wątki, o których chętnie sądzilibyśmy, że już dawno poszły w niebyt.



Program stypendialny Rządu RP dla białoruskich studentów

Mając na uwadze ostatnie
wydarzenia na Białorusi, w szczególności represje dotykające młodych
ludzi zaangażowanych w przestrzeganie praw człowieka i demokrację, pamiętając
nieodległe czasy, kiedy także Polacy musieli walczyć o demokrację i
wolności, Rząd Polski oraz Konferencja Rektorów Akademickich Szkół
Polskich deklarują wolę utworzenia „Programu Stypendialnego imienia Konstantego
Kalinowskiego”. Program powinien objąć ok. 300 studentów
pochodzących z Republiki Białoruś, którzy ze względów na swoje zaangażowanie w
działalność na rzecz obrony wartości demokratycznych zostali relegowani z
wyższych uczelni na Białorusi.

Tworzonemu Programowi
Stypendialnemu nadaje się imię Konstantego Kalinowskiego (ur. w 1838 r.),
powstańca styczniowego, pełnomocnika rządu powstańczego w Wielkim Księstwie
Litewskim, straconego w Wilnie (w 1864 r.), zasłużonego także dla
obrony narodowości i kultury białoruskiej, którego pamięć cieszy się
ogromnym szacunkiem Białorusinów.

Program ma na celu danie
szansy tym studentom z Białorusi, którym uniemożliwiono studiowanie ze
względów politycznych na ukończenie studiów w Polsce lub studiowanie
tu do czasu, kiedy będą mogli wrócić na swoje uczelnie.

Rząd Polski zabezpieczy
odpowiednie środki na stypendia dla studentów z Białorusi, zaś
polskie uczelnie wyższe skupione w Konferencji Rektorów Uniwersytetów
Polskich (KRUP) i w Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP)
zabezpieczą warunki naukowo-dydaktyczne dla odbycia takich studiów.


Kandydatami Programu mogą
być studenci uczelni białoruskich relegowani
ze studiów z przyczyn politycznych. Nie jest wymagana znajomość języka
polskiego.

Trzymiesięczny Kurs
Przygotowawczy (VII-IX 2006 r.) obejmie:

  • intensywną naukę
    języka polskiego (do 5 godzin dziennie), w grupach według poziomu znajomości
    języka.
  • uzupełniającą naukę
    języka angielskiego – według znajomości języka.
  • zajęcia z zakresu
    informatyki, komputerów i korzystania z zasobów
    Internetu.
  • wykłady i
    konwersatoria z zakresu kultury i historii Polski.
  • wykłady i
    konwersatoria z zakresu historii i kultury Białorusi, Litwy, Ukrainy
    oraz Europy środkowej i
    Wschodniej.
  • wykłady i
    konwersatoria z zakresu współczesnych zagadnień
    międzynarodowych,
    w tym zwłaszcza Unii
    Europejskiej.
  • bogaty program
    kulturalny, spotkania, dyskusje.
  • wycieczki krajoznawcze i
    objazdy naukowe po Polsce.

Długość studiów
będzie zależała od tego, na który rok student zostanie
zapisany. Maksymalnie (przy zapisie
na pierwszy rok) studia mogą potrwać 5 lat. Studenci zwolnieni
zostaną z opłat za naukę w wyższych uczelniach polskich. Studenci otrzymają
stypendium na koszty utrzymania i zamieszkania w wysokości 1240 zł miesięcznie oraz
jednorazowy zasiłek w wysokości 400 zł na koszty dodatkowe. Uczelnie zaoferują
studentom miejsca w domach akademickich. Studenci otrzymają na
początku Kursu zestaw książek typu słownikowego i encyklopedycznego oraz
z zakresu historii i kultury, zaś na koniec Kursu, podstawowy zestaw
literatury planowanego kierunku studiów.

Podczas I semestu studiów
studenci znajdą się w swoich instytutach pod opieką przydzielonych im
spośród młodszej kadry akademickiej tutorów, którzy pomogą im w pierwszym
okresie studiów i adaptacji.

Podczas pobytu w Polsce
studenci otrzymają możliwość organizowania wspólnych spotkań i konferencji
oraz rozwoju kontaktów ze środowiskami polskimi i międzynarodowymi, a
także utrzymywania kontaktów z kolegami na Białorusi.



Więcej informacji:

  • Biuro Programu Stypendialnego im. Konstantego Kalinowskiego: Uniwersytet Warszawski, Studium Europy Wschodniej
    (ul. Krakowskie Przedmieście 26/28, Pałac Potockich-Tyszkiewiczów,
    wejście C z dziedzinca Pałacu).
    Tel.: 022 55 21 888, faks: 022 55 21 887, e-mail: bialorus.studium@uw.edu.pl
    (z zagranicy: +48-22 55 21 888, z Polski: 022 55
    21 888).


Małe, lecz cieszy (Białorusinów)

Sądząc po drastycznym spadku zainteresowania polskich mediów Białorusią, można by mieć wrażenie, że opozycja w tym kraju gdzieś wsiąkła i znikła. Lecz nie! Jest! Jest i wymyśla małe, lecz ucieszne akcje propagandowe, jak np. pisanie wywrotowych haseł na banknotach:


Brzydkie słowo o białoruskiej telewizji państwowej

Uczestnicy forum tut.by wymieniają się hasłami, które można sobie powypisywac na pieniądzach. Wybijają się slogany przeciwko telewizji reżimowej. Jeden jest całkiem ładny i jakoś ponadczasowy:

Myśl głową a nie telewizorem.


Dedykuję wszystkim czytelnikom.

Poza tym melduję, że rzeczywiście trudno ostatnio znaleźć informacje o jakichś spektakularnych osiągnięciach białoruskiej opozycji.


Przy okazji, znalazłam na tym samym forum informację, która ubawiła naszych białoruskich przyjaciół. Polakom jakimś trafem umknęła. Otóż nasz prezydent Lech Kaczyński podczas wizyty na Litwie powiedział:
– Jestem pod głębokim wrażeniem mojego spotkania z prezydentem Gruzji Dżugaszwilim.

Religia w szkołach na Białorusi

Gazeta "Salidarnaść" donosi, że białoruskie ministerstwo edukacji podpisało z Cerkwią prawosławną umowę, na podstawie której wprowadzone zostaną do szkół lekcje religii. Gazeta twierdzi, że 80% Białorusinów deklaruje się jako prawosławni.

Polska Wikipedia stwierdza:

  • prawosławni 60%
  • katolicy 8%
  • niewierzący 30%

Białoruska Wikipedia podaje inne dane:

  • prawosławni 60%-70%
  • katolicy 15%-20%
  • inni 5-10%

Urlop

Kilkudniowa przerwa na urlop. Prosze zajrzec 13. maja.


Cierpliwości. Nawał zajęć po urlopie. Proszę zajrzeć 18 maja. W każdym razie żyję, KGB mnie nie dorwało…

Dla nich jesteśmy przegrani

Wywiad z Pawłem Mażejką, e-lama.pl
Fragmenty:

  • Pamiętam, że kiedy byłem na przesłuchaniu, siedziałem przy stole ze
    śledczym – tak jak my teraz siedzimy – może o rok ode mnie starszym.
    Tak się złożyło, że akurat wtedy w gazecie pojawiło się oświadczenie
    grupy znanych rosyjskich pisarzy. Pisali, że są po mojej stronie. On to
    wtedy przeczytał i zrozumiał, w jakie wpadł gówno. I wtedy się mnie
    spytał: „Słuchaj, a jak zmieni się sytuacja na Białorusi, to co?
    Zakażą mi wyjazdu za granicę?” To on się wtedy bał.


  • Wolność jest teraz bardzo ograniczona na Białorusi i wiele aspektów
    życia można odebrać jako opozycyjne. Na przykład mówienie w języku
    białoruskim – to już jest działalność opozycyjna i możesz dostać za to
    pałą.


  • Niedawno w jednej rozmowie wspominałeś, że nie macie tak
    silnego oparcia w białoruskich studentach. A przecież zwykle to jest
    właśnie warstwa najbardziej świadoma, najbardziej łaknąca zmian.

    Wyrosło pokolenie tych, którzy nie mają wspomnień z czasów wolności.

    I wasi studenci to jest właśnie to pokolenie?

    Tak. Poza tym oni widzą jak my jesteśmy szykanowani, widzą jak
    jesteśmy traktowani. Patrzą na nas jak na idealistów, którzy nie
    odnaleźli się w tym życiu i już się nigdy nie odnajdą. Dla nich
    jesteśmy przegrani.

    Jak się jest lojalnym wobec reżymu, to jest
    gwarancja, że dostanie się lepszą pracę. Dla człowieka, który
    przyjechał z prowincji, jest to bardzo ważne. A my z kolei nie możemy
    im nic obiecać.

  • Trzeba też pamiętać, że nie mamy niezależnych mediów, że nie możemy w
    szkołach uczyć dzieciaków prawdziwej historii. A ludzie zapominają. O
    tym, że flaga narodowa jest biało-czerwono-biała. Że godłem Białorusi
    jest Pogoń.

Dziady – na Białorusi i w Krakowie…

Na wschód od nas przetrwało wiele tradycji, które dla Polaków są już tylko zamierzchłym echem. Czy wiecie, że 2 listopada Białorusini wciąż obchodzą Dziady – prawie jak za Mickiewicza?…

Prawosławną wersją Dziadów jest Radunica, obchodzona właśnie dziś, we wtorek, dziewięć dni po prawosławnej Wielkanocy (nota bene, po białorusku Wielkanoc to – Wielkidzień). Na Białorusi Radunica to święto
państwowe. Po nabożeństwie w cerkwi ludzie idą na cmentarz pomodlić
się za umarłych. Je się tam symboliczny obiad, a część jego
zostawia na grobie dla zmarłego. O tym, jaki charakter miało to święto dla dawnych Białorusinów, mówi przysłowie: “Na Radunicę – do obiadu poszczą, na obiedzie płaczą, a wieczorem skaczą”.

Zwyczaj wspominania zmarłych na wschodzie wywodzi się z czasów
pogańskich i związany jest z kultem przodków. Powstanie słowa Radunica jest związane z litewskim rauda (opłakiwanie) lub
ogólnosłowiańskim ród, narodzić, radować. Oprócz tych naukowych
przypuszczeń, według pogańskich wierzeń Radunica – to bogini
przechowująca dusze zmarłych. Ludzie winni przynosić na cmentarz dla
bogini ofiarę, żeby dusze przodków odpoczywały w spokoju.

Analogicznym świętem jest krakowska Rękawka, popularne święto-festyn obchodzone we wtorek po Wielkanocy pod kopcem Kraka – uważanym wszak za mogiłę. Sam źródłosłów Rękawki nie pochodzi raczej od Kraka, jak mówi ludowa tradycja, ale nawiązuje do kultu zmarłych: w języku czeskim zachował się wyraz rakov co oznacza trumnę, a serbskim słowo raka, czyli grób.


Pół miliona ofiar Czarnobyla


Jest wszakże jeszcze jedna grupa niewątpliwych, a śmiertelnych ofiar
Czarnobyla, o którą, o ile wiem, nikt się dotychczas nie upomniał. To
kilkaset tysięcy, może ponad pół miliona nienarodzonych, zamordowanych
w ciągu kilku miesięcy po katastrofie w całej Europie. Zamordowanych w
dużej mierze z inicjatywy lekarzy, obawiających się uszkodzeń
wrodzonych, związanych z napromieniowaniem. To, że dzieci, którym
pozwolono wówczas żyć, nie miały tych wad więcej niż starsze roczniki,
przekonuje, że lekarze się mylili.



W realnym bilansie ofiar Czarnobyla nienarodzeni są grupą
najliczniejszą. Co do tego nie ma wątpliwości. Ale znów: to nie są
ofiary promieniowania przenikliwego, ale panicznego strachu, cynizmu i
podłości.

Od czarnobylskiego ognia spłonęło wielkie imperium, T. Olszański, Tygodnik Powszechny


Ciekawy komentarz fizyka z Warszawy

Pozwolę sobie zacytować komentarz Krzyśka, fizyka z Warszawy:

Czesc. Mialem w rece pelniejszy raport
zdaje sie CLOR-u, dot. rowniez stezen w produktach takich, jak mleko,
trawy, grzyby itd., ale jest w formie ksiazeczki, zas formy elektronicznej

nie widzialem. Niestety, teraz zaczal sie dlugi weekend i nie moge do
tego siegnac.



Jedno moge powiedziec, co wiem: jod ma czas polowicznego rozpadu 8 dni,
takze z jodem chyba nie powinno byc juz zadnego problemu (wlasnie dlatego podano niepromieniotworczy jod naszym tarczycom tak szybko: przez kilka dni tarczyca byla przesycona tym jodem i wchlanianie nowego bylo zblokowane wlasnie wtedy, gdy najwiecej sie go rozpadalo).



No, ale jest jeszcze cez-137, ktory wchlonely grzyby czy trawy (trawe je
krowa i ze tak powiem cez moze byc tez w mleku). Mamy na wydziale cwiczenie laboratoryjne, ktore za glowny cel stawia sobie odpowiedzenie, ile kg grzybow rocznie nalezaloby zjesc, zeby przekroczyc jakas-tam dawke dozwolona. Oczywiscie, wynik zalezy od tego, jaka probke sie wezmie. Z pamieci moge Ci powiedziec, ze jezeli bierzesz grzyby bezposrednio zebrane w V 1986 r. ze wschodniej granicy (mamy taka probke) i wlozone do pudelka, to wychodzi

tego kilkanascie kg (cez nie rozpada sie tak szybko: jego polokres to 30 lat).
Jednakze jezeli wezmiesz probke grzybow z tego samego miejsca, ale zebrana w roku 2006, to wychodzi, ze przekraczasz ta sama dawke po ok. 200 kg. Wyglada to niby na absurd, bo niby czym ma sie roznic stezenie cezu w grzybach  zebranych w 1986, zasuszonych i przetrzymanych przez 20 lat, od stezenia cezu w grzybach zebranych dzis. Jednak to absurdem nie jest: przez 20 lat ten cez w glebie jest wymywany i przedostaje sie nizej i nizej wglab ziemi.

Takze odpowiedz (szacunkowa, taka z pamieci) jest taka, ze chyba nawet w
jedzeniu ten cez nie jest grozny jak na typowe ilosci grzybow, ktore rocznie czlowiek zjada. Ale jak mowie, to wszystko jest z pamieci.

Dziękuję, Krzyśku, to bardzo ciekawe!

W związku z zainteresowaniem Czytelników sprawą Czarnobyla

…Podaję kilka linków.

  • Wszystkie wpisy w tym blogu na temat Czarnobyla
  • "Demony Czarnobyla",
     prof. Z. Jaworowski, Świat Nauki, kwiecień 2006
    Trzeba wiedzieć, że już od pierwszych chwil wokół katastrofy w Czarnobylu zaczęły narastać przerażające mity: donoszono o setkach tysięcy ofiar, masowej epidemii nowotworów i straszliwych zmianach genetycznych. Amerykański tabloid National Inquirer w jednym z wydań z 1986 roku zamieścił rysunek dwumetrowej wielkości kurczaka rzekomo złapanego koło Czarnobyla przez dzielnych radzieckich uczonych. The New York Post już 30 kwietnia 1986 roku podawał na pierwszej stronie: "Masowy grób: 15 000 ciał spychanych buldożerami do nuklearnych dołów". Czarnobylskie zgony mnożyły się w mediach jak grzyby po deszczu, a na zdjęciach i w filmach jako ofiary napromieniowania pokazywano nieszczęsne dzieci chore na białaczkę albo dotknięte ciężkimi zaburzeniami rozwojowymi, które można znaleźć w każdym szpitalu. Od tej pory ludzie zaczęli też przypisywać skutkom Czarnobyla nawet banalne choroby, nie mające nic wspólnego z promieniowaniem jonizującym.

  • Opracowanie Działu Szkolenia i Doradztwa Instytutu Problemów Jądrowych,
    W. Trojanowski, L.Dobrzyński, E.Droste marzec 2006



    Na rysunku pokazano średnie dawki promieniowania jonizującego na całe ciało pochodzące z różnych źródeł naturalnych i wyprodukowanych przez człowieka, na przestrzeni ostatnich 60 lat. Dawki wynikłe z katastrofy czarnobylskiej – poza bezpośrednim otoczeniem Czarnobyla – były znacznie mniejsze od tych, które są związane z rozwojem metod diagnostycznych i terapeutycznych wykorzystujących promieniowanie jonizujące w medycynie. Widać także jak niewielki wkład do dawki globalnej wnosi bezpieczna energetyka jądrowa.

    Aby skonstruować skalę odniesienia dla szkód związanych z Czarnobylem z uszeregujmy wybrane katastrofy, które wydarzyły się po II Wojnie Światowej wg orientacyjnej liczby ofiar śmiertelnych:

Liczba ofiar Katastrofa Rok
0 Awaria reaktora jądrowego (Three Mile Island, USA) 1979
0 Przeciek chemiczny (Soveso, Włochy) 1976
0 Pożar reaktora (Windscale, Wielka Brytania) 1957
31 Pożar reaktora (Czarnobyl, ZSRR) 1986
300 Awaria w zakładach broni biologiczno-chemicznej (Nowosybirsk, ZSRR) 1979
421 Zniszczenie zapory rzecznej (Frejus, Francja) 1959
431 Wybuch w kopalni (Chasnala, Indie) 1975
452 Wybuch gazu naturalnego (Mexico City, Meksyk) 1984
562 Wybuch nawozów sztucznych (Teras City, USA) 1947
1 100 Wybuch dynamitu (Cali, Kolumbia) 1956
1 572 Wybuch pyłu węglowego w kopalni (Honkeiko, Chiny) 1947
2 600 Awaria zapory wodnej (Vaiont, Francja) 1963
15 000 Wyciek trującego gazu (Bhopal, Indie) 1984
110 000 Trzęsienie ziemi w Turkmenistanie, ZSRR 1948
138 000 Cyklon i powódź w delcie Gangesu (Bangladesz) 1991
230 000 Przerwanie tamy na rzece Banqiao w Chinach 1975
295 000 Tsunami (Ocean Indyjski) 2004
400 000 Cyklon i powódź w delcie Gangesu (Bangladesz) 1970

Dla porównania warto też uświadomić sobie, że rocznie na świecie w wypadkach drogowych ginie około 1,2 miliona osób, zaś około 50 milionów odnosi rany (dane WHO). Nikt jednak nie kwestionuje potrzeby istnienia transportu drogowego, co więcej – większość ludzi chciałaby mieć samochód nawet bez uzasadnionej potrzeby.

  • "Czy promieniowanie jonizujące jest zawsze szkodliwe?" , T. Kwiecińska, Materiały edukacyjne dla nauczycieli, wydawnictwo Zamkor, Kraków, 2004.

    Ocenia się, że przeciętny Polak w 1985 roku otrzymał dawkę około 3.4 mSv. Uwzględnia ona nie tylko promieniowanie ze źródeł naturalnych, ale również zastosowanie izotopów w diagnostyce medycznej. Istnieją zamieszka łe regiony na Ziemi, gdzie promieniowanie samego tła naturalnego jest dziesiątki razy wyższe od tej wartości. Należą do nich na przykład monacytowe plaże w Brazylii, gdzie lokalne dawki promieniowania przekraczaj ą kilkadziesiąt razy wartości przeciętnego tła. Mieszkańcy tych okolic spożywają wyhodowaną na miejscu żywność zawierającą znaczne ilości substancji promieniotwórczych. Nie zaobserwowano żadnego negatywnego wpływu tej podwyższonej dawki na zdrowie ludzi. Podobna sytuacja istnieje na wybrzeżu Kerala w Indiach. Żywność pochodząca z tego regionu zawiera dużo izotopów radu. Tu również nie znaleziono śladów szkodliwego wpływu podwyższonego poziomu promieniowania na mieszkańców. Znane są hipotezy tłumaczące długowieczność mieszkańców Kaukazu i Himalajów stosunkowo dużym natężeniem promieniowania kosmicznego na tych wysokościach.

    Istnieją również wyniki amerykańskich badaczy pokazujące, że śmiertelność związana z chorobami nowotworowymi. Interesujące są wyniki badań obywateli Nagasaki i Hiroszimy: w grupie osób, które otrzymały dawkę większą od 10 mSv zaobserwowano mniejszą śmiertelność niż w grupie napromieniowanej dawką mniejszą niż 5 mSv. Również ryzyko śmierci z powodu zachorowania na białaczkę u osób napromienionych małymi dawkami było niższe niż u nie napromienionych mieszkańców tych miast. Cenne wyniki otrzymali badacze węgierscy, którzy przeprowadzili porównanie częstości występowania pewnych wrodzonych zaburzeń rozwojowych u dzieci urodzonych przed i po katastrofie w Czernobylu (dokładniej w latach 1980-85, 1986-87, 1987-88), przy czym średnia dawka związana z tą katastrofą wynosiła na Węgrzech 0,06-0,5 mSv/os. Okazało się, że badane anomalie występowały na Węgrzech po katastrofie z częstością mniejszą niż przed katastrofą.

  • Encyklopedia Fizyki Współczesnej: Promieniowanie jądrowe w środowisku, prof. Z. Jaworowski, Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej

    Często powtarzane twierdzenie, że wojna jądrowa mogłaby doprowadzić do zagłady ludzkości a nawet całego życia na Ziemi jest więc nieprawdziwe, tak jak i podobne twierdzenie, że zagładę tę przyniosłoby rozproszenie w biosferze 200 gramów plutonu. W latach 1945 – 1980 próbne wybuchy jądrowe rozproszyły w atmosferze 3 tony plutonu, bez zauważalnych szkód dla ludzi i innych gatunków.